Delajowe Wynurzenia

“Frankly, my dear, I don’t give a damn.”

O muzyce górolskiej, hej!

Oglądając dziś trasmisję z pasterki odbywającej się gdzieś na terenach opanowanych przez górali ukuliśmy z siostrą ciekawą teorię dotyczącą ichniej muzyki. Po chwili obserwacji góralskich skrzypków doszliśmy mianowicie do wniosku, że muzyka góralska składa się właściwie w całości z monotonnych i energicznych pociągnięć smyczkiem w rozmaitych tonacjach, a co za tym idzie nadaje się świetnie do wykonywania po uprzednim spożyciu, ponieważ nie wymaga specjalnego zaangażowania rytmicznych części mózgu i pozwala na maksymalną oszczędność ruchową grającego. Wysunęliśmy też teorię, zgodnie z którą zamiłowanie mieszkańców terenów okołogórskich do przyjmowania alkoholu do organizmu ukształtowało taki właśnie styl muzyki niepozwalając zarazem na dalszy jej rozwój, który wymagałby od skrzypka większej sprawności manualnej i jasności umysłu.

Z innych ciekawych obserwacji… wykonane w stylu góralsko-tradycyjnym ornaty ciekawie prezentowałyby się z wyhaftowanym ‘HEJ!’ na plecach.

Tak, jestem uprzedzony! ;)

25 grudzień 2007 - Opublikował/a delajati | Varia | | 4 komentarzy

4 komentarzy »

  1. Tez łodkrycie – toć wsyćkie wiedzom!

    komentarz - autor: Mamofyen | 27 grudzień 2007

  2. Ale my, pomorzanie, nie jesteśmy tak zasobni w wiedzę jak ludy południowe :)

    komentarz - autor: delajati | 28 grudzień 2007

  3. fotka???

    komentarz - autor: Anonim | 29 grudzień 2007

  4. el, nie anonim….

    komentarz - autor: el | 29 grudzień 2007


Dodaj komentarz