Stardust
Jeżeli ktoś jeszcze nie oglądał to z całego serca polecam. Wspaniałe zdjęcia, fajne aktorstwo, piękna (i promieniejąca!) Clare Danes, fabuła pożyczona z pewnymi zmianami od Neila Gaimana, doskonała muzyka. Całość ogląda się wyśmienicie. Trzeba do tego oczywiście nabrać dystansu do książkowego pierwowzoru (tak, książka jest lepsza, i co z tego?) oraz znajdować przyjemność w oglądaniu baśni opartych na pewnych kanonach, które trzeba akceptować. Tym, który nie znają jeszcze nieposkromionej wyobraźni Gaimana polecam lekturę wzmiankowanej książki oraz doskonałego “Nigdziebądz” i bardzo fajnych “Amerykańskich Bogów”.
Laptok
Korzystając z paskudnie niskiego kursu dolara zakupiłem sobie za oceanem laptopa. Ponieważ komputery przenośne są zaprawdę wspaniałymi urządzeniami, to podzielę się tutaj swoim szczęściem.
Laptop jest marki HP dv6500t, posiada dwurdzeniowy procesor Intela 2.0GHz oraz 2GB co pozwala na komfortową pracę na zainstalowanej fabrycznie (alas!) Viście. Wygląd sprzętu jest bardzo estetyczny, rzekłbym nawet nieco ekskluzywny. Lśniąca czarna obudowa pokryta jest czymś w rodzaju “słojów” drewna. Bardzo ładny design choć dość łatwo łapie odciski paluchów. Zaskoczeniem jest całkiem spora waga komputera spowodowana głównie wielką baterią, która choć standardowa (6 cell) wystaje z obudowy na kilka centymetrów, tak że laptop na stole jest lekko pochylony do przodu. Temperatura sprzętu jest zupełnie do przyjęcia, spód obudowy nie parzy tylko przyjemnie grzeje w nogi (podobno powoduje to bezpłodność!) a i nadgarstki pod klawiaturą można sobie zimą lekko ogrzać. Głośność pracy jest doskonała, czyli praktycznie jej nie ma, jedyne co hałasuje to napęd CD. Karta graficzna to niestety zintegrowany chipset Intela. Grać się na tym zupełnie nie da, ale do obsługi oprogramowania w zupełności wystarcza. Dla wybrednych dostępna jest droższa o paręset dolarów wersja z kartą nVidia. Klawiatura chodzi przyjemnie i cicho, touchpad jest duży i wygodny w użyciu, wyposażony w przycisk, którym można go wyłączyć przy pracy z myszką oraz pasek z boku do scrollowania ekranu. 15” ekran spisuje się znakomicie a głębia kolorów jest niemalże doskonała. Gniazda umieszczone na obudowie: wyjście S-video oraz wyjście wideo do zewnętrznego monitora, firewire, 3 (tylko) porty USB, modem i ethernet, czytnik kart wszelakich, port rozserzeń, złącze ExpressCard, 2 wejścia na słuchawki i jedno ma mikrofon. Do tego port podczerwieni, bluetooth i wi-fi. Neostradę można spokojnie złapać bezprzewodowo bez konieczności wtykania w USB firmowego adaptera. Komputer wyposażony jest też w umieszczony nad klawiaturą panel przycisków do kontroli multimediów oraz mały pilot. Niestety pilot i panel współpracują tylko z firmową aplikacją HP i nie ma możliwości ich konfiguracji (przynajmniej pod Vistą). Dziwną praktyką jest też brak płyty z systemem operacyjnym. Zamiast tego system i sterowniki do laptopa znajdują się na oddzielnej partycji, z której można bez użycie płyty przywrócić lub przeinstalować system. Sama Vista w wymienionej wyżej konfiguracji działa płynnie i bezproblemowo. System od strony graficznej wygląda bardzo ładnie a strona praktyczna jest hmm… inna, ciężko powiedzieć czy gorsza w użytkowaniu, może trzeba się przyzwyczaić do pewnych zmian. Nie dane mi było doświadczyć słynnych problemów z kompatybilnością ze starszym sprzętem, ale podłączanie drukarki jeszcze przede mną.
Jeżeli chodzi o korzyści płynące z samego posiadania laptopa to najważniejszą jest niewątpliwie możliwość pracy i oglądania filmów leżąc w łóżku (pozdrawiam Mamofyen! :))
Wizualnie komputer wygląda tak oto:



